Legia bez punktu w starciu z Koroną
Wpisany przez Zbigniew Piotr Kotarba    sobota, 25 listopada 2017 23:48    PDF Drukuj Email

altKorona Kielce - Legia Warszawa 3:2 (2:1) – takim wynikiem zakończyło się rozegrane na Kolporter Arenie spotkanie 17. kolejki LOTTO Ekstraklasy. Bramki dla gospodarzy padły po strzałach Eli Soriano (39.), Kena Kallaste (42.) i Jacka Kiełba (78.), a dla przyjezdnych Jarosława Niezgody (2.) i Kaspera Hämäläinena (52.). Mimo padającego deszczu mecz był świetnym widowiskiem, obfitującym w szybkie, emocjonujące akcje, parady bramkarzy i zagrania z technicznej wysokiej półki.


15200 widzów, w tym w sektorze VIP selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka, było świadkiem emocjonującego pojedynku, który śmiało można było zaliczyć do hitów kolejki. Na Kolporter Arenie Korona Kielce podejmowała ubiegłorocznego mistrza Polski i lidera rozgrywek LOTTO Ekstraklasy. Dodatkowo smaczku pojedynkowi dodawał fakt, że Korona nie przegrała żadnego z ostatnich siedmiu ligowych meczów, a Legia pięciu. Ci, którzy liczyli na ciekawe starcie wcale się nie pomylili i mimo rzęsiście padającego deszczu (chwilami) oglądali futbol na bardzo wysokim poziomie.

alt

alt

Wynik meczu otworzyła 2 minuta, gdy „legioniści” wyprowadzili szybką kontrę. Na bramkę Korony popędził Guilherme, przedłużył podanie do Hämäläinena. Ten zacentrował z prawej strony w pole karne wprost na głowę Niezgody, który pokonał broniącego bramki Korony Gostomskiego. Kielczanie nie zrażeni utratą gola atakowali bramkę Legii, ale klasą dla siebie był jednak Arkadiusz Malarz. Nie dość, że najpierw obronił strzał kolegi z drużyny, to moment później wybił jeszcze piłkę z linii bramkowej.

alt

Przez wiele minut wynik nie ulegał zmianie, mimo iż z obu stron było wiele okazji do tego. Wreszcie starania piłkarzy Korony dały efekt w 39’, kiedy Kosakiewicz spod linii końcowej boiska wycofał do Eli Soriano, a ten z pierwszej piłki uderzył po ziemi i Malarz w tej sytuacji był bezradny.

alt

Korona poszła za ciosem i już trzy minuty później cieszyła się z prowadzenia. Tym razem na bramkę Legii uderzał Mateusz Możdzeń, piłkę przepuścił Soriano, Malarz odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Ken Kallaste i z najbliższej odległości trafił do siatki. Prowadzący spotkanie sędzia Złotek skonsultował się jeszcze z sędzią VAR (bo Soriano będąc na spalonym mógł absorbować uwagę obrońców), ale ostatecznie uznał gola.

alt

Druga połowa rozpoczęła się od ataków gości. Przyniosły one skutek już w 52 minucie, gdy Cristian Pasquato zagrał prostopadle do Hämäläinena. Fin popędził na bramkę Korony i będąc sam na sam z Gostomskim skutecznie skierował piłkę do siatki. Po wyrównaniu Legia groźnie atakowała, ale Koronę przed utratą gola uchronił Gostomski oraz słupek (po strzale Michała Kucharczyka w 64 minucie meczu). Choć w drugiej połowie na boisku lepiej prezentowali się przyjezdni, to szalę zwycięstwa dla gospodarzy przechylił w 78 minucie Jacek Kiełb. Łukasz Kosakiewicz z prawej strony idealnie w tempo zagrał do "Ryby", a ten z kilku metrów trafił do siatki.

alt

Do końca meczu wyniku pilnowali gospodarze i to oni cieszyli się ze zdobytego kompletu punktów.
Korona Kielce 3 (Elia Soriano 39’, Ken Kallaste 42’, Jacek Kiełb 78’) - 2 Legia Warszawa ( Jarosław Niezgoda 2’, Kasper Hämäläinen 52’)

alt

Korona Kielce: 1. Maciej Gostomski, 21. Łukasz Kosakiewicz, 26. Bartosz Rymaniak, 5. Adnan Kovačevič, 19. Ken Kallaste, 8. Mateusz Możdżeń, 14. Jakub Żubrowski, 6. Goran Cvijanovič, (54’ 32. Radek Dejmek), 7. Marcin Cebula, 9. Nika Kaczarawa (82’, 23. Elhadji Pape Diaw), 89. Elia Soriano (69’, 27. Jacek Kiełb).
Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz, 28. Łukasz Broź, 34. Iñaki Astiz, 5. Maciej Dąbrowski, 14. Adam Hloušek, 18. Michał Kucharczyk (83’, 99. Armando Sadiku), 31. Krzysztof Mączyński, 75. Thibault Moulin, 6. Guilherme (45’, 8. Cristian Pasquato), 22. Kasper Hämäläinen (59, 15. Michał Kopczyński) - 11. Jarosław Niezgoda.

alt

żółte kartki: Żubrowski, Kaczarawa (Korona) – Dąbrowski (Legia).
sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).


Poprawiony ( niedziela, 26 listopada 2017 20:20 )