Kociołek „Babuni”
Wpisany przez Zbigniew Piotr Kotarba    niedziela, 15 listopada 2015 19:23    PDF Drukuj Email

altTo kolejna smaczna, prosta w przygotowaniu i zarazem pożywna potrawa serwowana podczas jednego z konkursów kulinarnych organizowanych przez kieleckie starostwo. Mam tu na myśli Kociołek „Babuni” zaproponowany przez członkinie działającego w Piotrowie, gmina Łagów, Koła Gospodyń Wiejskich.

Potrawy regionalne czy lokalne - jak kto woli - to pełnia smaków i aromatów. Ale jest i coś jeszcze, bowiem ta kuchnia wykorzystuje bogactwo składników będących w zasięgu ręki. Warto pamiętać, że to składniki zdrowe i bogate w witaminy czy inne elementy mające wpływ na nasze organizmy. Stąd lista tych składników niezbędnych do przygotowania takiej potrawy czasami jest banalnie prosta. Tak jest np. w przypadku Kociołka „Babuni”, który podczas jednego z konkursów kulinarnych na najsmaczniejszą potrawę powiatu kieleckiego zaoferowały członkinie Koła Gospodyń Wiejskich z Piotrowa w gminie Łagów. Tak więc koniec tego nieco nudnego wstępu i przejdźmy do przygotowania potrawy. Ale by to zrobić sięgnijmy po niezbędne składniki. Oto one: 1,5 kg ziemniaków, 4 marchewki, 4 cebule, 2 buraki, 2 ząbki czosnku, 0,2 kg smalcu, 0,5 kg kiełbasy, liście kapusty oraz przyprawy (sól, pieprz, koperek i pietruszka).

alt

Przygotowanie potrawy nie powinno nastręczyć żadnych problemów. Ziemniaki, marchewkę, cebulę i buraki dokładnie myjemy, obieramy i kroimy w plasterki. Dno kociołka (najlepiej żeliwnego) wykładamy smalcem lub słoniną. Ziemniaki w plastrach należy do smaku dobrze posolić i lekko oprószyć pieprzem. Na to dajemy kolejną warstwę czyli plastry buraków. Następnie kolejno marchewkę oraz pokrojone plastry kiełbasy. Na samej górze układamy warstwę cebuli i wszystko dokładnie przyprawiamy. Warstwy można układać powtórnie, aż do wypełnienia naczynia). Przykrywamy liśćmi kapusty, następnie dusimy około ½ godziny na ognisku lub w piekarniku. Do przepicia można podać maślankę lub kwaśne mleko. Smacznego!

PS. W wielu książkach kucharskich opisujących smakowitości regionów naszego kraju spotkałem się z podobnymi przepisami różniącymi się jedynie składnikami potraw. Tak więc to od Was i Waszej inwencji, drodzy czytelnicy, tak naprawdę zależy wyłącznie to co znajdzie się w kociołku ( i to niekoniecznie „Babuni”). 

Poprawiony ( niedziela, 03 stycznia 2016 10:17 )