„Błękitna Autostrada”
Wpisany przez Zbigniew Piotr Kotarba    wtorek, 08 marca 2016 12:07    PDF Drukuj Email

altO muzyce, miłości, znanych artystach i twórcach ale też o chorobie opowiadała Katarzyna Gärtner. Wspierał Ją Kazimierz Mazur, mąż i aktor. Przerywnikiem były piosenki jaj autorstwa z tekstem m.in. Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory w wykonaniu młodych i utalentowanych artystów. A wszystko odbywało się w Stajni, tej Artystycznej w Marcinkowie koło Żarnowa.

Śmiało i bez żadnej przesady ten wieczór można było zaliczyć do niezwykłych. Zapewne sprawiła to atmosfera miejsca i przede wszystkim ciepłe przyjęcie przez jej gospodynię – Marzenę Michałowską – Kowalik, która do swojej Stajni Artystycznej w Marcinkowie zaprosiła Katarzynę Gärtner, jej męża Kazimierza Mazura i młodych artystów Elwirę Siebigę i Bartka Gärtnera. Z tym kwartetem spotkało się liczne grono widzów m.in. z pobliskich Końskich, ale też i z Łodzi, Kielc czy nawet Krakowa. Ba, bilety na to spotkanie wyprzedały się jak przysłowiowe „ciepłe bułeczki”.  Było to zarazem pierwsze od lat spotkanie poważnie chorej autorki takich przebojów jak m.in. „Małgośka” czy „Tańczące Eurydyki” z  miłośnikami jej talentu i twórczości. Nie jest tajemnicą, że artystka jest po dwóch udarach i powoli dochodzi do pełnej sprawności dzięki zabiegom rehabilitacyjnym. Na te zabiegi jednak potrzebne są pieniądze, które pomaga zebrać Fundacja Jaś i Małgosia z Łodzi (wszelkie informacje na ten temat dostępne są na stronie internetowej http://pomocdlakasigartner.pl/. Paulina Szymańska, pomysłodawczyni akcji obecna była też na spotkaniu).

alt

alt

W trakcie spotkania usłyszeliśmy wiele ciekawych historii dotyczących przyjacielskich relacji z Agnieszką Osiecką, autorką tekstów wielu znakomitych zapadających w pamięć piosenek, do których muzykę napisała właśnie Katarzyna Gärtner. Nie zabrakło też opowieści o miłości czy nawiązań do historii życia i poważnej choroby zdiagnozowanej u niej wiele lat temu.
- Szukając pomocy u lekarzy specjalistów znalazłam się m.in. w Szwajcarii. Tam spotkałam się z lekarzem, który wiele lat wcześniej wyemigrował z Szydłowca. Za jego wskazaniami wróciłam do Polski, rzuciłam Warszawę i znalazłam „przystań” w Komaszycach koło Końskich. Tam zaczęłam hodować kozy, pić ich mleko i generalnie zdrowo odżywiać mówiła Gärtner.

alt

„Na kieleckich piaskach” stworzyła nie tylko dom, ale też studio nagrań i miejsce, w którym spotkać można było wielu znakomitych muzyków czy piosenkarzy. Aż do tej pamiętnej nocy i pożaru z 2012 roku, gdzie w jednej chwili straciła wszystko. Powoli, dzięki też wsparciu wielu ludzi dobrej woli odbudowała dom i stara się go przywrócić do stanu pierwotnego. I to mimo wielu przeciwności, w tym problemów zdrowotnych (Katarzyna Gärtner przebyła rok temu kolejny udar). Nie poddaje się losowi i tworzy – ostatnio na zamówienie klubu piłkarskiego „Górnik Zabrze” powstał hymn. A skoro o twórczości mowa, to wieczór w Marcinkowie suto piosenkami okrasili młodzi artyści w osobach Elwiry Siebigi, wokal i towarzyszącemu jej na gitarze Bartka Gärtnera.     

alt 
Autor: Dorota Kotarba
Tekst powstał dzięki pomocy firmy Autocentrum I.M. Pateccy w Kielcach, mającej salon marki KIA przy ul. Zakładowej.

alt



Poprawiony ( sobota, 12 marca 2016 12:23 )