Upamiętnili zamordowanych Żydów
Wpisany przez Zbigniew Piotr Kotarba    środa, 26 grudnia 2018 12:12    PDF Drukuj Email


W budynku mieszczącym się na rogu ulic Franciszkańskiej i Berka Joselewicza wmurowana jest tablica pamięci zamordowanych w kwietniu 1942 roku Żydów.


W czasie II wojny światowej w wielu miastach funkcjonowały getta, w których okupant hitlerowski zamknął ludność Żydowską. Tak było i w Nowym Sączu, gdzie getto zostało założone w 1940 roku. Rok później otoczono je murem, a w sierpniu 1942 roku zlikwidowano. Jedną z osób odpowiedzialnych za wydarzenia za murem był kat Nowego Sącza Heinrich Hamann, szef tamtejszego gestapo. Szacuje się, że ten zbrodniarz był odpowiedzialny za śmierć przeszło 20 tys. ludzi, w tym głównie sądeczan.
Sądeckie getto było terenem, które zamykał mur ciągnący się ulicą Kazimierza Wielkiego (od strony zamku i Rynku), Franciszkańską (od strony Piotra Skargi) i Placem Trzeciego Maja. Ulica Pijarska była ogrodzona drutem kolczastym. Główna brama getta mieściła się u wylotu ulicy Bożniczej (do ul. Skargi). W tym miejscu Hamann miał zwyczaj strzelać do przechodzących w okolicy Żydów. Zaraz obok tej bramy mieściła się siedziba policji żydowskiej, która w ocenie świadków była niejednokrotnie bardziej gorliwa dla Hamanna, niż sami gestapowcy. Druga, „nieoficjalna” brama getta mieściła się u wylotu ul. Franciszkańskiej na ul. Pijarską. Tą bramą wyprowadzano Żydów na gestapo, a stamtąd raczej nikt nie wracał. Ulica Pijarska była wyłączona z getta aż do kościoła ewangelickiego, do którego uczęszczali na nabożeństwa Niemcy.

alt

W budynku na skrzyżowaniu ulicy Franciszkańskiej i Berka Joselewicza widnieje tablica upamiętniającą akcję z 29 kwietnia 1942 r. Po egzekucji na cmentarzu, pijani Niemcy wdarli się do getta. Wymordowali 81 mieszkańców kamienicy, gdzie dziś znajduje się tablica. Tej nocy zginęła także rodzina Markusa Lustiga, mieszkającego w Izraelu. Markus wspominał, że do ich mieszkania na rogu ulicy Pijarskiej i Tymowskiego gestapowcy wpadli nocą. W pokoju obok którego spał, zamordowali jego ojca Jakuba, matkę Itę, siostrę Rachelę. Kiedy usłyszał strzały nakrył się kocem. Spał w łóżku z bratem Mosze. Niemcy zobaczyli tylko jego braciszka, do którego strzelili. Markus wspominał, że czuł jak krew brata spływa po jego ciele. Wychodząc gestapowcy powiedzieli po polsku „dobranoc”. Kiedy strzały umilkły, Markus wyszedł spod koca i zobaczył wymordowaną rodzinę. Wspominał, że wokół latały czerwone pióra. Następnego dnia pochował najbliższych. Potem przeżył cudem selekcję nad Dunajcem, getto w Rzeszowie, obozy koncentracyjne.

alt

Poprawiony ( piątek, 01 lutego 2019 08:49 )