Zagrali dla Milesa po raz szesnasty
Wpisany przez Zbigniew Piotr Kotarba    poniedziałek, 02 października 2017 07:57    PDF Drukuj Email

altGęborek, Gorelik, Mazolewski czy wreszcie Wakenius i Moses to niepełny zestaw artystów występujących podczas tegorocznej edycji Targi Kielce Jazz Festiwal - Memorial to Miles, który przez trzy dni odbywał się w Kieleckim Centrum Kultury. Dodatkowo nieodżałowanemu Andrzejowi Przybielskiemu muzyczny hołd złożyło grono jego bliskich współpracowników.

Kolejna, szesnasta odsłona Targi Kielce Jazz Festiwal za nami. Tegoroczny Memorial to Miles był ciekawym wydarzeniem za sprawą wykonawców reprezentujących szerokie spektrum muzyki improwizowanej.
W piątek kameralne prezentacje na małej scenie Kieleckiego Centrum Kultury rozpoczęło Rafcox Trio czyli projekt pochodzącego ze Starachowic trębacza Rafała Gęborka. Koncert rozpoczął się od ukłonu nieżyjącym artystom czyli Michaelowi Jacksonowi i Milesowi Daviesowi. To wszystko za sprawą „Human Nature”, którą to kompozycję jednego, spopularyzowaną przez drugiego na płycie pt. „You’re Under Arrest”, zagrał na wstępie. Później widownia miała okazję usłyszeć kilka kompozycji z wydanej w 2015 roku płytki zatytułowanej przewrotnie „Sound Designer”. To oczywiście autorski projekt Gęborka, tak trochę zawieszony muzycznie między Truffazem a Molvaerem. Na scenie towarzyszyli mu: Andrzej Rajski na perkusji (współpracował przy wielu muzycznych projektach i grał z takimi jak np. Andrzej Piaseczny, Novika, Robert Gawliński) oraz Paweł Konikiewicz na syntetyzatorze i komputerze (jest kompozytorem i aranżerem, a także wykładowcą w Szkole Produkcji Muzycznej).

alt

alt

Chwilę po nich publiczność była świadkiem porywającego spektaklu muzycznego z dźwiękami o korzeniach ethno w roli głównej. To sprawka Dima Gorelika, urodzonego na Ukrainie a mieszkającego w Izraelu gitarzysty, kompozytora i wokalisty, który zaprezentował szerokie spektrum swoich umiejętności. Obok lekko nostalgicznych, dominowały rytmiczne piosenki wykonywane w języku jidysz. Warto dodać, że artysta znany jest z występów m.in. z Anną Marią Jopek, Stanisławem Soyką, Bradem Terrym, Garym Husbandem, Wojtkiem Waglewskim, Grażyną Auguścik czy Adamem Bałdychem. Z Dimą wystąpili młodzi, choć już znani z muzycznej sceny artyści: na perkusji i gitarze Shachar Elnatan (często występuje w ramach działającej w Nowym Jorku młodej sceny jazzowej), a na kontrabasie Franek Pospieszalski (choć jeszcze student Akademii Muzycznej w Katowicach, to obok występów w zespołach rodziny Pospieszalskich grywał też z Joszką Brodą).

alt

alt

Sobota to dzień, w którym duża scena KCK-u oddana została we władanie zespołów z licznym, wieloosobowym składem. Wszystko zaczęło się od „Tribute to Andrzej Przybielski” czyli projektowi autorstwa Macieja Fortuny, a poświęconemu nieżyjącemu znakomitemu trębaczowi, związanemu z Bydgoszczą. Ten muzyczny hołd oddał nonet, w składzie którego znaleźli się członkowie sekcji rytmicznej współpracującej przez lata ze wspomnianym Przybielskim (na kontrabasie Grzegorz Nadolny, na perkusji Grzegorz Doroń i na gitarze Jakub Kujawa), a także grupa znanych polskich trębaczy jak Marcin Gawdzis, Wojciech Jachna, Jerzy Małek, Tomasz Kudyk, Piotr Schmidt oraz Maurycy Wójciński. Usłyszeliśmy nie tylko kompozycje wielokrotnie wspomnianego Przybielskiego ale np. hejnał Bydgoszczy.

alt

alt

Po kilkunastominutowej pauzie na scenie ukazał się kwintet z Wojciechem Mazolewskim w roli głównej. Na entreè usłyszeliśmy „jeszcze ciepłe” czyli premierowe nagranie i teledysk zatytułowany „Londyn”, promujący jego najnowszy muzyczny pomysł. Później artyści zachęcili do podróży, dzięki której poznaliśmy kompozycje zawarte na płycie „Polka”. „Zwiedziliśmy” nie tylko „Berlin” czy „Paris” ale na chwilę zajrzeliśmy na jego rodzinne Wybrzeże dzięki kompozycji „Punk-T Gdańsk”. Grającego na kontrabasie Mazolewskiego na scenie wspierali: Joanna Duda (fortepian i fortepian elektryczny), Marek Pospieszalski (saksofon tenorowy), Qba Janicki (perkusja) i wreszcie Cyprian Baszyński (trąbka).

alt

alt

W niedzielę, podczas ostatniego dnia festiwalu, na scenie zaprezentowała się mieszanka stylów i gatunków. Jako pierwszy zagrał szwedzki gitarzysta Ulf Wakenius, któremu towarzyszyli Leonardo Corradi na organach Hammonda i Tony Match na perkusji. Wakenius to muzyk, który swoją karierę rozpoczął w wieku 11 lat. Zafascynował się bluesem, ale ostatecznie całe serce oddał jazzowi. Grywał z takimi wielkimi jak np. John Scofield, Michael Brecker, Joe Henderson czy Pat Metheny. Ale chyba najbardziej znana jest jego dekada spędzona w zespole znakomitego kanadyjskiego pianisty Oscara Petersona. To właśnie muzyczne wpływy tego ostatniego artysty oraz wirtuoza gitary swingowej Wesa Montgomery’ego słychać było podczas kieleckiego koncertu. Nie zabrakło także akcentu Milesowskiego czyli „Sketches of Spain” z adagio ze słynnej kompozycji Rodrigo „Concierto de Aranjuez”.

alt

W zaproponowaną przez lidera koncepcję doskonale wpisali się pozostali muzycy. Przy okazji warto nadmienić, że Corradi zaliczany jest do grupy najlepszych hammondzistów w Europie, a Match obok jazzu fascynuje się też hip – hopem, funky i soulem (grywał z Kurtem Ellingiem i nieżyjącym już Charlie Hadenem).

alt

Finał festiwalu to występ artystki, która obok śpiewu posiada wiele innych pasji. Próbowała swoich sił w teatrze, w modelingu, dubbingowała filmy i pracowała jako prezenterka we francuskiej redakcji MTV. Ale nade wszystko ukochała śpiew. Być może sprawiła to jej matka – Dee Dee Bridgewater, słynna wokalistka jazzowa lub fakt, że China Moses dojrzewała w klimacie wszechobecnej muzyki.
Zadebiutowała mając 16 lat, a w sferze jej muzycznych zainteresowań obok jazzu znalazły się też soul, funky oraz acid – jazz. Taką mieszankę usłyszeliśmy podczas wieczornego koncertu. Moses porwała też widownię (tak jak to było kilka lat temu z występem Kenny Garretta) a dzielnie ją w tym wsparli towarzyszący muzycy: Luigi Grasso (saksofon), Joe Armon (fortepian), Marijus Aleksa (perkusja) i Neil Charles (bass).

alt

Na koniec pozwolę sobie na kilka słów komentarza. Po raz kolejny organizatorzy czyli Kieleckie Centrum Kultury przy wsparciu Targów Kielce S.A., zadbali o prezentację różnorodnych klimatów towarzyszących muzyce jazzowej. Dobór wykonawców mógł zadowolić najbardziej nawet wybredne gusta melomanów rozkochanych w muzyce spod znaku synkopy. Natomiast zaskoczeniem była słaba frekwencja na niektórych koncertach (na widowni dało się zauważyć wiele pustych miejsc). To nieco zaskakuje, bo uczestnicząc w podobnych wydarzeniach muzycznych w naszym kraju, z podobną sytuacją nigdy się nie spotkałem. Ba, na wielu koncertach widzowie szczelnie wypełniali każdą wolną przestrzeń sali koncertowej. Wiem też, że wielu fanów jazzu w Polsce i nie tylko, o kieleckim festiwalu nie wie nic lub prawie nic. O nich trzeba pamiętać i zadbać, by przy kolejnych jego edycjach tłumnie do Kielc zjechali.

alt

Poprawiony ( piątek, 06 października 2017 17:04 )